On i dziewczyna, Joanna Surma

On_i_dziewczyna_okładka

Moja koleżanka ze studiów właśnie wydała książkę. Ponieważ czekam na ten debiut od 2009 roku, jest to świetna okazja, żeby przerwać milczenie i poświęcić jej parę słów.

On i dziewczyna Joanny Surmy to opowieść o parze artystów. Piętnastoletnia Tatiana jest nastoletnią wokalistką, czterdziestosześcioletni Krzysztof niedawno otrzymał Nagrodę Nike za książkę poświęconą Jarosławowi Iwaszkiewiczowi. Spotykają się przypadkiem i wybucha między nimi niezgodne ze społecznymi normami zauroczenie.

Temat nie jest niczym nowym. Sama dobrze pamiętam skandal, który wybuchnął na początku nowego tysiąclecia w reakcji na związek piętnastoletniej Sary Brylewskiej i osiemnaście lat starszego Tymona Tymańskiego. Relacja trwała kilka lat, zgodzili się na nią rodzice nastolatki, co sprawiło, że kontrowersje z czasem ucichły. Muzyk po latach dokonał ciekawej autoanalizy tego uczucia w rozmowie z Rafałem Księżykiem (ADHD. Autobiografia, R. Księżyk, T. Tymański, Wydawnictwo Literackie 2013), wskazując na nieprzeciętną dojrzałość córki pary muzyków oraz własne ojcowskie zapędy. Przywołuję ten związek ze względu na medialny rozgłos i wielość materiałów na temat jego społecznego odczytywania, natomiast doświadczenie podpowiada, że takie romanse pojawiają się też z daleka od artystycznych środowisk. Nie jestem wyjątkiem, mając kilka koleżanek, które w wieku piętnastu-szesnastu lat spotykały się z dwudziestokilkulatkami. Oczywiście, różnica wieku była dużo mniejsza niż w przypadku literackich bohaterów, natomiast wydaje mi się, że z pozycji dziewczyn oraz ich rodziców nie ma to aż takiego znaczenia.

On i dziewczyna skupia się na perspektywie obu stron. Najpierw autorka dokładnie pokazuje codzienność młodej piosenkarki i pisarza, a dopiero później łączy ich razem. Jasno przekazane są więc motywacje każdego z nich, walka z popędami oraz reakcje środowiska. O ile w przypadku Krzysztofa pokazane jest pełne spektrum odzewów – od najlepszego kumpla, po żonę i córkę, to w przypadku Tatiany trochę brakuje kontekstu rówieśników. Z drugiej strony łatwo to wytłumaczyć jej sytuacją – bohaterka prowadzi życie dojrzałe nad wiek i więcej czasu spędza z dorosłymi niż z innymi nastolatkami.

Powieść napisana jest krótkimi rozdziałami, pozwalającymi pochłonąć ją w jeden wieczór. Prosty język pretenduje ją do miana ciekawej lektury dla młodzieży (wiem, że wbrew intencjom autorki). Nie martwiłabym się o ryzyko demoralizacji niedojrzałych czytelników – Joanna Surma jasno pokazuje konsekwencje i przyczyny zachowań swoich bohaterów, w żaden sposób nie gloryfikując ich działań. Mnie najbardziej ujęły fragmenty obserwacji postaci, nawet tych funkcjonujących na dalekim planie. Autorka w kilku słowach potrafi w punkt określić ich charakter i, nawet te skrywane, dążenia. Proste sytuacje doskonale pokazują prawdziwą osobowość bohaterów, co jest widoczne np. we fragmencie o powściągliwej pani profesor, której kultura nakazuje picie tylko ze szklanki, a kiedy jej nie ma, zawstydzona zasłania usta, tak, jakby ciało i czynności fizjologiczne były czymś krępującym.

Pojawiają się również zaskakujące spostrzeżenia dotyczących głównych bohaterów, np. o Krzysztofie: „Czuł się doceniony i ważny. Unosił się kilka centymetrów »nad ziemią«. Trwało to cały czas. Trwa do dziś” (s. 10). Jedyne, do czego muszę się przyczepić to redakcja książki. Literówki czy przeoczenia zdarzają się w każdej powieści, natomiast w tym przypadku mogą uwierać niekonsekwencje związane z zapisem dialogów, cytatów i używanym czasem oraz nadmierne powtórzenia. Natomiast tym, co w Nim i dziewczynie szczególnie ciekawi, jest ukazanie dwóch biegunów polskiej kultury – świata akademii oraz literatury wysokiej i show-biznesu, rozrywki. Pozornie wykluczające się przestrzenie tworzą w powieści jeden krajobraz. Bo chyba taka właśnie jest Polska – łącząca piękno Krakowa, erudycję badaczy literatury i sensacyjność Pudelka.

Comments: no replies

Join in: leave your comment