Agnieszka Taborska: „Świat zwariował. Poradnik surrealistyczny. Jak przeżyć”

taborska

„Miasta, których nie chcemy już kochać, umarły. Rozejrzyjcie się wokół: nic tylko niebo i nieużytki, które w końcu znienawidzimy. Dotykamy placami kruchych gwiazd wypełniających nasze sny” (s. 11). Ten fragment „Pól magnetycznych”, pierwszego artystycznego tekstu surrealistycznego stworzonego w 1920 roku przez Philippe’a Soupaulta i André Bretona w poetycki sposób opisuje doświadczenie pandemii. Opustoszenie ulic miast i zwrócenie się jego mieszkańców do wewnątrz, zainteresowanie własnymi snami, psychologią i duchowością – brzmi znajomo? Agnieszka Taborska książką „Świat zwariował. Poradnik surrealistyczny. Jak przeżyć” trafiła w idealny czas. Przeniesienie pomysłów i światopoglądu nadrealistów do współczesności pokazuje, jak odkrywcza i ponadczasowa jest ich myśl. Co zaskakujące, postulaty sprzed stu lat nie tylko sprawdzają się dziś, ale też pokrywają się ze wskazówkami czy pytaniami zadawanymi przez psychoterapeutów podczas sesji.

Taborska to badaczka i popularyzatorka surrealizmu, wykładowczyni akademicka, tłumaczka (m.in. prozy Rolanda Topora) i autorka jednego z najważniejszych polskich opracowań dotyczących ruchu, czyli „Spiskowców wyobraźni. Surrealizmu”. Poradnik „Świat zwariował” jest pozycją o tyle intrygującą, że daje czytelnikom – zarówno tym znającym surrealistyczny dorobek, jak i z nim nieoswojonym – dość łatwą i dostępną każdemu instrukcję obsługi surrealistycznego życia, do zrealizowania za darmo, w warunkach domowych. Dlaczego warto podjąć tę próbę? Jak wskazuje we wstępie pisarka: „Świat zwariował: oszaleli politycy, topnieją lodowce, ekologiczne kataklizmy i fanatyzmy religijne wyzierają z każdego kąta. Zaczynają się pandemie. Natura słusznie dopomina się o swoje. Od czasu do czasu dobrze poszukać oddechu w surrealizmie. Już sto lat temu surrealiści odkryli prawdę o tym, że wiele dramatów współczesnego świata ma korzenie w przywiązaniu do konwencji i tradycji, w przekonaniu o nienaruszalności zastanych reguł gry. Dlatego wymyślali techniki, które panujący w głowach zmurszały porządek nieco przemeblowywały” (s. 7). Zawieszeni między kolejnymi falami koronawirusa, niepewni jutra, potrzebujemy surrealizmu i elastycznego podejścia do rzeczywistości jak powietrza.

Kontekst pandemii, który Taborska poruszała już w opublikowanym w zeszłym roku przez Wydawnictwo Lokator dzienniku „Człowiek, który czeka. Pandemia na mansardzie” ma tu jeszcze jedno szczególne znaczenie. Zamknięcie i skazanie niemal całej zachodniej populacji na przebywanie w czterech ścianach, z daleka od wielkomiejskich bodźców, zmusiło nas do spojrzenia w głąb siebie. Czas, który zyskaliśmy, żeby wyspać się i zapamiętać sny (a może nawet je spisać) i zastanowić się, co tak naprawdę jest dla nas ważne, wiele osób skierował do gabinetów psychoterapeutycznych albo do poszukiwań na własną rękę, związanych z samorealizacją czy psychicznym dobrostanem. Surrealiści wyprzedzili dzisiejszych coachów, skupiając się na sobie i własnych potrzebach. Ich drogą do poznania były najczęściej ankiety i pytania, które zmuszały do dogłębnego przeanalizowania każdej istotnej kwestii. Rozdział „Jak poznać samą/samego siebie” jest pochwałą skupienia na sobie i odejścia od życia na autopilocie. Surrealizm w ujęciu Taborskiej (ale też samych twórców) jest zaprzeczeniem kapitalizmu i produktywności. Zwróceniem się do bycia tu i teraz, pozwalającego w pełni cieszyć się życiem.

Warto zwrócić uwagę na graficzną oprawę poradnika. Ilustracje wykonał współpracujący z Taborską przy książce „Licho i inni” oraz jej kontynuacji „Licho wie” prof. Lech Majewski (o czym autorka opowiadała w wywiadzie dla artPapieru). Artysta doskonale wyczuwa surrealistycznego ducha – jego poczucie humoru i wieloznaczność, co dodaje publikacji dodatkowej wartości i wprowadza odbiorcę w odpowiedni nastrój.

„Świat zwariował” jest nie tylko poradnikiem. To także swoisty przewodnik po surrealizmie – przybliżający liczne anegdoty, historię i trzon myśli jego twórców. Jednak nie jest to surrealizm podręcznikowy. Taborska porusza tematy, o których rzadko mówi się w kontekście grupy, np. wskazuje na sytuację kobiet czy walkę surrealistów przeciwko kolonializmowi i ich zaangażowanie w problemy społeczne. Status surrealistek, na który autorka zwróciła uwagę już w „Spiskowcach wyobraźni”, tu wybrzmiewa równie głośno – kwestia dyskryminacji artystek, niedopuszczania ich do głosu, podmiotowe traktowanie kobiet i częste zachowania homofobiczne. Z drugiej strony warto mieć na uwadze czas, w którym tworzyli surrealiści. Wówczas kobiety nie miały nawet szansy zaistnieć w strukturach innych grup artystycznych i ruchów. Nadrealiści jednak trochę uchylali drzwi dyskryminowanym – w ich szeregi trafiły kobiety (Leonora Carrington i Gisèle Prassinos) oraz jawny homoseksualista (René Crevel).

Taborska świetnie dopasowuje surrealizm do potrzeb współczesnego czytelnika. Wie, które z wielu elementów wybrać, by było zabawnie, interesująco i z dyskretnym powiewem skandalu. Autorka wyciąga najciekawsze kąski i soczyste anegdoty, które nadrealistycznych nowicjuszy mogą zachęcić do dalszego badania dokonań grupy, a surrealistycznych wyjadaczy zaskoczyć. Taborska nieraz odwołuje się do własnych rozmów, które przeprowadziła m.in. z Carrington i Toporem, oraz do książek czy anegdot niedostępnych polskim czytelnikom. Pisarka nie przytłacza odbiorców swoją erudycją. Wręcz przeciwnie – wybitna znajomość tematu pozwala jej dokonać odpowiedniej selekcji, podkreślić i wyłapać to, co szczególnie wartościowe we współczesnym kontekście.

„Świat zwariował” pozwala zobaczyć, co dziś zostało z myśli surrealistów, a co się rozmyło. W czym ruch odniósł zwycięstwo, a w czym przegrał. Echa nadrealistycznych dzieł można dostrzec wszędzie – w reklamach, dominacji obrazu nad dziełami odnoszącymi się do innych zmysłów niż wzrok, w technikach malarskich, takich jak kolaż czy dekalkomania, które do dziś chętnie używane są przez edukatorów podczas zajęć z dziećmi. Dla nieznoszących dydaktyzmu surrealistów byłaby to potwarz, podobnie jak fakt, że ich dzieła są uwielbiane i kupowane przez burżujów, a wyznawane przez nich wartości są dziś elementem mieszczańskiej obyczajowości.

„Świat zwariował” – nie ma co do tego wątpliwości. Dlatego warto chociaż na chwilę oderwać się od upiornej rzeczywistości i zanurzyć w świat snów, nieskrępowanej zabawy i kontrolowanego szaleństwa. Warto jednak pamiętać o umiarze i zachowaniu pewnych granic. W ich wytyczaniu można posłużyć się słynnym bon motem Salvadora Dalego: „Jedyne, co odróżnia mnie od wariata, to fakt, że nim nie jestem”.

Agnieszka Taborska: „Świat zwariował. Poradnik surrealistyczny. Jak przeżyć”. Ilustracje i projekt graficzny: Lech Majewski. Wydawnictwo Bosz. Lesko 2021.

– tekst ukazał się w “artPapierze

Comments: no replies

Join in: leave your comment