Ojcowizna. „Mowa ptaków” Xawerego Żuławskiego

mp

„Kosmos” Andrzeja Żuławskiego, który miał swoją polską premierę kilka miesięcy przed śmiercią autora, przez wielu był uznany za doskonale przemyślane pożegnanie reżysera z kinem. „Mowa ptaków” pokazała, że plan artysty na rozstanie z widownią był dużo ciekawszy. Przekazanie synowi, Xaweremu, scenariusza do filmu, jako pewnego rodzaju testamentu, to kontynuacja tradycji rodu Żuławskich, w którym synowie adaptują dzieła swoich ojców.

Sens „Mowy ptaków” wyłania się przed widzem już w scenie otwierającej. Przenikają się twarze Xawerego i Andrzeja Żuławskich z twarzami aktorów – Sebastiana Fabijańskiego i Daniela Olbrychskiego, odgrywających role syna i ojca. Pierwsze zdanie, jakże znaczące, wypowiada Xawery: „(…) dać znać, że wiem z czego jestem. Z jakiej krwi się wywodzę”. Tym samym reżyser zdradza przed widzem cel, jaki przyświecał mu przy robieniu filmu w oparciu o scenariusz ojca. Otwierają się kolejne szkatułki. Na głos syna nakładany jest głos ojca, który opowiada o realizacji swojego debiutu – „Trzeciej części nocy” (1971), filmu, który jest dla niego „furtką do wolności”. Andrzej Żuławski opowiada o swoim ojcu, twórcy powieści, na podstawie której stworzył film. W tle słychać wypowiedzi bohaterów jego obrazów. Rodzinną matrioszkę zamyka filmowy Marian (Sebastian Fabijański), który wychodzi z roli bycia alter ego Xawerego Żuławskiego i jako autonomiczna postać zaczyna snuć własną opowieść o „przedzierającym się przez śniegi obdartym chłopaku, który dociera do Arkadii”.

Film w filmie, opowieść w opowieści, powtórzenia, rymy, pozornie pozbawione sensu skojarzenia – łatwo zagubić się w labiryntach stworzonych przez Żuławskich. Tym bardziej, że same motywy autobiograficzne nie są w scenariuszu twórcy „Szamanki” oczywiste. W zrozumiały sposób autor jest obecny w postaci Gustawa (Daniel Olbrychski), ojca Mariana – jego dom zdobią plakaty filmów Żuławskiego, jego zdjęcia i nagrody, on sam przejmuje opinie i poglądy reżysera. Jednak to nie jedyna emanacja jego osoby. Żuławski jest bardzo silnie związany z postacią reżysera Mariana, który nawet na planie wydaje podobne instrukcje jak on – krzycząc wciąż: „szybciej, szybciej”. Autor, szczególnie w swojej twórczości literackiej, przyzwyczaił odbiorcę do dość niespotykanego podejścia do faktów. W takich książkach jak „Lity bór” twórca miesza prawdę z fikcją, co w „Żuławskim. Wywiadzie rzece”, czyli rozmowie przeprowadzonej z nim przez Piotra Kletowskiego i Piotra Mareckiego, tłumaczy następująco: „rzeczywistość służy fikcji, a fikcja z kolei służy temu, żebyśmy tę rzeczywistość rozumieli, to jest wymiana”[1]. Podobnie w filmie wypowiada się Gustaw, który uważa, że „fikcja jest mądrzejsza od prawdziwości”, co skłoni Mariana do wniosku, iż „prawda nie jest naprawdziwością”. Kwestionowanie prawdy, brak wiary w jej istnienie lub w jej istotność to często powracający motyw w twórczości Andrzeja Żuławskiego. Reżyser stawia sztukę na piedestale, to ona pozwala okiełznać rzeczywistość, zrozumieć ją, ale też przeżyć. We wspomnianym wywiadzie rzece autor podkreślał jak ważny jest eskapistyczny walor kina, jak bardzo pomaga w przetrwaniu wszystkim nieszczęśliwym, biednym i wrażliwym odbiorcom. Owa wiara w twórczość i sztukę jako jedyny ratunek dla outsiderów jest motywem przewodnim „Mowy ptaków”.

[…]

Podczas promocji filmu Xawery wraz z Sebastianem Fabijańskim ujawnili, że praca nad „Mową ptaków” była dla obu procesem godzenia się ze stratą ojców. Dodaje to filmowi uniwersalnego wymiaru, gdyż sam fakt jego stworzenia można już interpretować w kontekście niemal terapeutycznego pożegnania z ojcem. Żuławski pokazuje jak mądrze przyjąć swój artystyczny spadek, i jak pokonać „brak” aktem twórczym. Fikcja, zgodnie ze słowami jego ojca, stała się sposobem na zrozumienie i oswojenie rzeczywistości, pogodzenia się ze stratą. Pod tym względem „Mowie ptaków” blisko jest do odważnej i osobnej twórczości Jagody Szelc. Reżyserka, jak i Żuławski pokazują, że kino może być kolektywnym przeżyciem, rodzajem rytuału. Film jest narzędziem dokonania przemiany – zarówno w twórcach, jak i w odbiorcach dzieła. „Monument” (2018) Szelc to film, którym autorka oraz zaangażowani aktorzy mieli pożegnać się z dotychczasową rolą studenta szkoły filmowej. Praca na planie i wspólne doświadczenie pozwoliło twórcom zamknąć rozdział życia i pójść dalej. Podobnie widzowie „Monumentu” mogą odbierać to dzieło w kategoriach przeżycia, a nie filmu – zamkniętego obrazu, który służy do intelektualnej analizy. W „Mowie ptaków” Żuławski i Sebastian Fabijański, którego ojciec zmarł w 2017 roku, symbolicznie żegnają się ze swoimi rodzicami. Zatem oba filmy pełnią funkcję terapeutyczną, liminalną dla tworzących ich ludzi i w równie intensywny sposób mogą spełniać taką funkcję dla odbiorców.

„Mowa ptaków”, w odróżnieniu do „Monumentu”, łączy w sobie prywatne i polityczne. Obok rytuału funkcjonuje opowieść na istotny w twórczości Żuławskich od pokoleń temat – Polski.  Xawery, opowiadając o swoim kraju, idzie w ślady ojca i dziadka. Andrzej Żuławski rozpoczął swoją karierę reżyserską filmem „Trzecia część nocy” na podstawie na poły autobiograficznej książki ojca – Mirosława Żuławskiego. Tytuł obrazu nawiązuje do apokalipsy św. Jana, zaś kolejny film Żuławskiego „Diabeł” (1972) pokazuje powolne kończenie się świata. Scenariusz „Mowy ptaków” to także opis cywilizacji zbliżającej się do kresu. Żuławski stworzył film o dzisiejszej Polsce, o niezrozumiałym bełkocie, słyszanym w mediach i na ulicach (tytułowa „mowa ptaków”), a także o sztuce – jedynym bastionie wolności. O ile Żuławski ojciec chętnie kręcił filmy o historii kraju, tak Żuławski syn całkowicie zanurza się w świecie teraźniejszym, pełnym smartfonów, faszystowskich manifestacji i kryzysu komunikowania się między ludźmi. Jego poprzednie produkcje: „Chaos” (2006) i „Wojna polsko-ruska” (2009) to jedne z najbardziej wiarygodnych i oryginalnych przedstawień współczesnej Polski w kinie ostatnich dwóch dekad. „Mowa ptaków” zestawia biednych z bogatymi, intelektualistów z klasą robotniczą, rodziców z dziećmi, w każdym wypadku pokazując, że wzajemne porozumienie jest niemożliwe. Kakofonia jest wyraźna już na poziomie samego języka. Podobnie jak w „Kosmosie” dialogi nie służą komunikacji, ale są narzędziem gier i zabaw: Lew Tołstoj szybko zamienia się w lwa z dżungli, na „ale…” przedstawia się „Ala, która ma kota”, a na opowieść o Napoleonie bohaterka reaguje konstatacją, że lubi napoleonki. Tytułowa „Mowa ptaków” to nadmiar niezrozumiałych słów, które nie prowadzą do porozumienia, ale jeszcze bardziej zaciemniają rzeczywistość.

Xawery Żuławski wzmacnia związek z kinem ojca zaangażowaniem w produkcję jego stałych współpracowników – Andrzeja Korzyńskiego i Andrzeja J. Jaroszewicza, autora zdjęć. W epizodycznej roli matki Józefa pojawia się Alicja Jachiewicz, która w „Szamance” zagrała matkę Włoszki i pojawiła się w równie niewielkiej roli w „Trzeciej części nocy”. Żuławskiemu synowi udaje się rzecz niezwykła – mimo szacunku dla tradycji poprzednich pokoleń i doskonałego odwzorowania stylu ojca tworzy swój własny, autonomiczny film. Język reżysera nabiera coraz wyraźniejszego charakteru (warto podkreślić, że to dopiero trzeci pełnometrażowy film artysty), czego najlepszym wyrazem jest finał – zaskakujący, zanurzony w popkulturze, inteligentny i dowcipny jednocześnie. Choć i w nim można doszukać się inspiracji dziełem ojca. We wspomnianym już „Wywiadzie rzece” Żuławski mówi, że „myśmy bardzo kochali Kena Russella”[2] – mając na myśli całe pokolenie polskich reżyserów. Cechami charakterystycznymi twórczości brytyjskiego autora jest groteska, rozmach, nieokiełznana wyobraźnia i umiłowanie skandalu. Russell w swoich filmach łamał wszelkie możliwe tabu, czego doskonałym przykładem jest „Mahler” (1974). W biografii słynnego kompozytora Russell zestawia ze sobą symbole nazistowskie, chrześcijańskie i żydowskie oraz splata ze Erosa z Tanatosem. Apogeum kontrowersji jest scena pogrzebu, która przypomina sadomasochistyczny musical – przerażający i śmieszny jednocześnie. Równie groteskowy jest finał „Mowy ptaków”, zrealizowany z  rozmachem równym dziełom Russella i bliskiemu mu poczuciu humoru i metafizycznej grozy.

[…]

Film:

„Mowa ptaków”, reż. Xawery Żuławski, Polska 2019.

[1] P. Kletowski, P. Marecki, Żuławski. Wywiad rzeka, Warszawa 2019, s. 24.

[2] P. Kletowski…, s. 219.

Pełna wersja tekstu jest dostępna na stronie Niewinnych Czarodziejów

Comments: no replies

Join in: leave your comment