9. edycja Ars Independent

plakat teaser AIF2019

Od lat Ars Independent odchodzi od idei festiwalu filmowego, na rzecz bycia intermedialnym zjawiskiem. W tym roku organizatorzy poszli o krok dalej. Wydarzenie wyszło daleko poza ramy samego, kilkudniowego wydarzenia, a wiele ważnych i ciekawych zjawisk ma miejsce na długo przed otwarciem Arsa (24.09.2019). Media społecznościowe służą tu nie tylko do promocji imprezy – są one dopełnieniem, a często i główną treścią tegorocznej edycji. Zostawię wam poszukiwanie czatbota, ukrytych kont #CzarnegoKonia, a także… majtek i skupię się na tym, co zawsze – czyli na filmach.

Zanim przejdę do rzeczy muszę zaznaczyć, że niestety, nadal pracuję na etacie, więc większości z wymienionych poniżej filmów nie obejrzę. Żałuję bardzo, bo wieloma tytułami zwyczajnie się jaram, ale cóż – tegoroczny program jest skonstruowany bardzo przeciwko mnie i mojego poczucia obowiązku.

Sound&Vision

Wyjątkowo ciekawa sekcja, w której będzie i industrialnie i onirycznie. “Symfonia fabryki Ursus” – to wynik 5-letniego eksperymentu, podczas którego autorka spotkała się z byłymi pracownikami fabryki Ursus. “Jej dom w mocy snu” (na który nadal możecie zgarnąć wejściówkę na moim fp), czyli człowiek w objęciach snu i mrocznej przyrody. Zachęcają też opowiadające o relacji ludzi i pracy “Piękne rzeczy”.

Love

Tegoroczna edycja to istne morze miłości. Festiwal otwiera “Love & Revenge” – okraszony muzyką elektroniczną performance zanurzony w arabskim kinie. Prawdziwą eksplozją zmysłów będzie zestaw erotycznych krótkometrażówek – “Ostrożnie, pożądanie”. Fani Tsai Ming-Lianga będą usatysfakcjonowani – arbuzy znów pojawią się na dużym ekranie. Miłosne uniesienia zwieńczy “Miłość jest wszystkim: 100 lat podrywu” – found footage stworzony z brytyjskich filmów.

Konkurs

Mam już swojego faworyta – “Nóż + serce” Yanna Gonzalesa, o którego poprzednim długim metrażu pisałam przed laty. Nie zawiedź mnie! Pozostałe filmy intrygują mnie równo mocno. Świetnie zapowiada się “Pink Wall” – umiejscowione przez autora opisu blisko poetyki kina Rohmera, czy “Gniazdo kolibra” – koreańska historia rodzinna. Chętnie obejrzę mającą w sobie coś z twórczości Gondry’ego “Cleo” oraz bardzo nowohoryzontowe “Serpantario”. Najdalej mi do koniecznego na Arsie kina o nastolatkach, czyli kanadyjskiego “Firecrackers”.

Wymienione tytuły to oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej. Wchodźcie na social media festiwalu, ogarnijcie program i twórzcie własne narracje i plany. Mam nadzieję, że skorzystacie w tym roku z dobrodziejstw Ars Independent bardziej niż ja.

Comments: no replies

Join in: leave your comment