Wywiad z Agnieszką Taborską o Hansie Bellmerze

Agnieszka Taborska (C) Instytut KsiążkiKrzysztof Dubiel
Agnieszka Taborska (C) Instytut Książki Krzysztof Dubiel

Agnieszka Taborska, ceniona pisarka, historyczka sztuki i badaczka surrealizmu, 18 listopada wygłosi w Muzeum Historii Katowic wykład pt. “Hans Bellmer, Unika Zürn i kobiety bezgłowe”. Z tej okazji zadaliśmy autorce “Spiskowców wyobraźni” kilka pytań na temat twórczości Bellmera i Zürn oraz ich sadomasochistycznego związku.

Sara Nowicka: Jak wyglądały związki Hansa Bellmera z surrealistami? Wiadomo, że twórczość artysty cieszyła się uznaniem grupy André Bretona, zaś on sam często współpracował z osobami z tego środowiska, np. z Paulem Eluardem. Jednak w pewnym momencie Bellmer wyraźnie odciął się od głównego kręgu surrealistów. Dlaczego?
Agnieszka Taborska: Jego pierwszy kontakt z francuskimi surrealistami nastąpił w roku 1934, kiedy to z Niemiec narastającego faszyzmu wysłał Bretonowi list z fotografią mającej wówczas rok Lalki. Ten wpadł w zachwyt i podzielił się odkryciem z Eluardem. Jeszcze przed końcem roku ważne surrealistyczne pismo “Minotaure” opublikowało kilkanaście fotografii Lalki. Surrealistów urzekła dwuznaczność tych obiekto-rzeźb, w przewrotny sposób spowinowaconych z manekinami, będącymi – wedle definicji Pierwszego Manifestu – uosobieniem współczesnej “cudowności”. Od 1935 roku Bellmer uczestniczył w surrealistycznych wystawach w Londynie, Paryżu, Tokio i Nowym Jorku, jednocześnie pracując nad drugą Lalką. W 1938 roku przeprowadził się do Paryża, a rok później pismo “Messages” opublikowało czternaście poematów prozą Eluarda pod tytułem Gry lalki, zainspirowanych fotografiami drugiej Lalki, pozującej we wnętrzach i w ogrodzie. W 1949 roku poematy i zdjęcia wyszły w formie książkowej. Podczas okupacji, tak jak Max Ernst, jako obywatel Rzeszy, Bellmer był internowany na Południu Francji. Po zwolnieniu i krótkim pobycie w wojsku znalazł się w Marsylii razem z wieloma surrealistami czekającymi na amerykańską wizę. Tam nastąpiło rozluźnienie kontaktów z Bretonem, który – jak wiadomo – nie był człowiekiem łatwym. W czasie wojny i zaraz po niej opoką dla Bellmera stał się związany z surrealizmem, zafascynowany Lalką poeta Joë Bousquet. Napisał wstęp do książki Anatomia obrazu (1957), w której Bellmer rozwinął związaną z Lalką filozofię, przedstawiając koncepcję ciała jako zbioru przetwarzanych pożądaniem anagramów. Ostateczny rozłam z Bretonem przypieczętowało zilustrowanie przez Bellmera w 1947 roku Historii oka opozycyjnego do kręgu papieża surrealistów George’a Bataille’a (później zilustrował też jego Madame Edwardę). Breton, dogmatyk i dyktator, wierzył w energię stworzonego przez siebie ruchu; Bellmerowi bliższy był pesymizm Bataille’a. W świadomości wielu osób funkcjonuje jednak głównie jako ilustrator surrealistów (Jeana Cocteau, Louis Aragona) i pisarzy wydobytych przez surrealizm z zapomnienia (Lautréamonta czy markiza de Sade’a).

S.N.: Podobno Lalki Bellmera łączy się z legendarnym, nierozwiązanym do dziś, zabójstwem Czarnej Dalii.
A.T.: Nie zgadzają się daty: Lalka powstała w 1933 roku, Czarna Dalia została zamordowana czternaście lat później. W 2004 roku ukazała się sensacyjna książka Steve’a Hodela Mściciel Czarnej Dalii. Talent do zabijania. Autor dowodzi, że zabójcą Elizabeth Short, aspirującej do hollywoodzkiej kariery młodej aktorki, której upiornie okaleczone zwłoki znaleziono na trawniku rezydencjonalnej dzielnicy Los Angeles, był jego ojciec, chirurg, George Hodel, skazany skądinąd za seksualne wykorzystywanie córki. Tezę tę rozwinęli niedawno Mark Nelson i Sarah Hudson Bazyliss w książce Wyborny trup. Surrealizm i zabójstwo Czarnej Dalii. Hodel, przyjaciel i kolekcjoner surrealistów, miał jakoby ulec pokusie prześcignięcia przedstawianych w ich sztuce okrutnych metamorfoz kobiecych aktów. Rzeczywiście uderzają podobieństwa między ułożeniem ciała ofiary (wzniesione w “tanecznym” geście ręce) a niektórymi zdjęciami Mana Raya, obrazami Ernsta czy Dalego, przede wszystkim zaś z instalacją Duchampa Étant donnés z Muzeum Sztuki w Filadelfii. Autorzy książki przekonują, że Duchamp i Man Ray wiedzieli, kto był zabójcą. Są jeszcze inne detektywistyczne dowody, ale mniejsza tu o to. Bellmer jest “poza podejrzeniem”, choć jego Lalka wpisuje się w sadystyczny nurt surrealistycznej sztuki o mizoginistycznym wydźwięku, w fascynację zdjęciami ofiar Kuby Rozpruwacza i “poetyckim” wymiarem zbrodni. Pamiętajmy też jednak, że Lalka narodziła się w Niemczech w roku dojścia Hitlera do władzy, jako wyraz buntu przeciw nazistowskiemu kultowi doskonałego ciała.

S.N.: Unika Zürn, wieloletnia partnerka Bellmera, jest jedną z głównych kobiecych bohaterek Pani pracy o surrealizmie pt. “Spiskowcy wyobraźni. Surrealizm”. Choć była nie tylko muzą Bellmera, ale też cenioną, m.in. przez Maxa Ernsta pisarką, wielu surrealistów postrzegało ją wyłącznie przez pryzmat jej kobiecości i dręczącej ją choroby psychicznej. Czy kobiety w surrealistycznym środowisku musiały walczyć o równe traktowanie z podobną zapalczywością, co późniejsze feministki?
A.T.: Słowo “zapalczywość” ma negatywny wydźwięk. Tymczasem późniejsze feministki cechowało znacznie większe poczucie humoru niż oburzoną ich roszczeniami, czującą zagrożenie starą gwardię. Surrealistki działające w czasach poprzedzających lata 60. uprawiały sztukę samotnie, z demonami nierównego traktowania stykając się na własnych poletkach. Dopiero lata 60., czyli okres, kiedy Zürn była już bardzo chora, przyniosły ruchy praw człowieka (Civil Rights Movement). Należały do nich zarówno walka o równe traktowanie biało- i czarnoskórych Amerykanów, jak ruch feministyczny. Obie powieści Zürn, Jaśminowy mężczyzna i Ciemna wiosna, od pierwszych wydań w 1970 i 1971 roku, stały się książkami ważnymi dla zachodnioeuropejskich feministów i feministek.

S.N.: Ważnym elementem biografii Uniki Zürn jest jej choroba psychiczna. Jaki wpływ szaleństwo i pobyty w szpitalach psychiatrycznych wywarły na jej twórczość?
A.T.: Wpływ kapitalny. Istnieje rozpowszechniony, choć podobno z punktu widzenia medycznego błędny pogląd, że schizofrenicy są bardziej twórczy niż ludzie nie dotknięci tą straszną chorobą. Unica Zürn z kolejnych pobytów w szpitalach psychiatrycznych czerpała literacką inspirację. Bez nich nie powstałaby jej książka Jaśminowy mężczyzna. Wrażenia psychicznie chorej. Opisała tam szczegółowo, co działo się w niej i wokół niej. Dramatyczne, niekiedy tragikomiczne przypadki innych pacjentek wywołują u czytelnika fale empatii. Relacja “od środka” z etapów rozwoju szaleństwa, z punktu widzenia chorej, która co prawda majaczy i robi rzeczy “niepoczytalne”, ale w chwilach jasności umysłu bierze do ręki pióro i na zimno zdaje ze swego stanu sprawozdanie, robi dziś wrażenie nie mniejsze, niż robiło na pierwszych czytelnikach. Owo balansowanie na granicy, w stanie pośrednim między szaleństwem a normalnością, stanowiło urzeczywistnienie teoretycznych rozważań twórcy ruchu André Bretona, który w Pierwszym Manifeście surrealizmu dowodził, że obłąkani mają wyobraźnię nieskrępowaną żadnymi ograniczeniami. Zürn była zresztą świadoma, że choroba “sprzyja” jej sztuce. Bellmer widział tę niechęć do wyzdrowienia, do której sama się przyznawała, pisząc o dręczącej ją dwoistości: stronie jasnej, ciągnącej ku zdrowiu, i ciemnej, spychającej na dno.

S.N.: Zürn była modelką Bellmera, którą, podobnie jak swoje lalki, krępował sznurkiem i często pozbawiał na fotografiach twarzy, by przypominała raczej kawał mięsa niż ludzką istotę. Łatwo pomyśleć, że wrażliwa Zürn stała się ofiarą sadystycznego artysty, jednak czy ich relacja była naprawdę tak jednoznaczna?
A.T.: Nic nigdy nie jest jednoznaczne. Ich relacja była relacją toksyczną, ale wszystkie związki Zürn były nieudane. Powodów należałoby szukać w traumach dzieciństwa: fascynacji ojcem i przemożną chęcią, by zdobyć jego uznanie; brakiem miłości do matki (przedstawianego zresztą w autobiograficznych książkach, jak się zdaje, w przerysowanych barwach); gwałcie, jaki zapewne popełnił na niej brat. Bellmer miał skłonności sadystyczne, Zürn – masochistyczne. W Ciemnej wiośnie opisała, jak jej alter ego lubuje się w upokorzeniach i bólu wywołanym wrzynającym się w ciało sznurem. Mimo więc cierpiętniczego wyrazu twarzy, rzadko widocznej na zdjęciach Bellmera, niewykluczone, że ich osobliwe rytuały sprawiały jej przyjemność. Bellmer bez wątpienia przejął w jej wyobraźni miejsce ojca. Za wszelką cenę chciała uzyskać jego aprobatę, a on – mimo oczywistego wykorzystywania w swojej sztuce jej ciała – był oddanym przyjacielem i wybawcą w trudnych sytuacjach. Podczas wielokrotnych pobytów w szpitalach zawsze biegł jej z pomocą, namawiał do pracy, sklejał porwane rysunki. Jaśminowy mężczyzna nie pozostawia do tej jego roli najmniejszych wątpliwości. Kolejne remisje choroby miały podobny przebieg: atak towarzyszący próbie usamodzielnienia się i wyprowadzenia od Bellmera, pobyt w szpitalu i rekonwalescencja w jego mieszkaniu. Ich oparty na miłości podszytej nienawiścią związek przerwało wreszcie samobójstwo Zürn, popełnione w chwili, gdy na wpół sparaliżowany Bellmer ostatecznie z nią zerwał.

S.N.: Wystawa “Bellmer/Visat” oraz wydarzenia jej towarzyszące, pozwalają widzowi spojrzeć na dzieło Bellmera z trzech perspektyw: współpracy artysty ze znakomitym wydawcą, Georgesem Visatem, związków jego twórczości z surrealizmem oraz, w najmniejszym stopniu, z perspektywy katowickich korzeni autora. Jaki motyw będzie przeważający w Pani wykładzie?
A.T.: Na wystawie są też grafiki Uniki Zürn pochodzące z wydanej w 1967 roku teki Oracles et Spectacles. Będę mówiła głównie o skomplikowanych relacjach między Bellmerem a Zürn, intrygujących badaczy studiujących relacje wewnątrz artystycznych par. O Lalce Bellmera i o zdjęciach, jakie robił związanej sznurami, nagiej Zürn. O jej twórczości, długo niedocenianej, przyćmionej jego sławą. O jego niechęci do pokazywania twarzy modelki i jej obsesji rysowania twarzy absurdalnie zwielokrotnionych. O pracach innych surrealistów: Ernsta, Mana Raya czy Magritte’a, także przedstawiających kobiece akty bez głów. O flircie surrealizmu z sadyzmem. O złożoności tych wszystkich kwestii, wywołujących duże emocje zarówno wśród naukowców, jak i widzów.

Wykład Agnieszki Taborskiej pt. “Hans Bellmer, Unika Zürn i kobiety bezgłowe” odbędzie się 18 listopada 2015 r. o godz. 17 w Muzeum Historii Katowic, przy ul. ks. Szafranka 9. Poprzedzi je, przewidziane na godzinę 16, oprowadzanie kuratorskie Natalii Kruszyny po wystawie “Bellmer/Visat”.

-wywiad ukazał się w Portalu Katowickim

Comments: no replies

Join in: leave your comment