Pomiędzy słowami (2017)

z22321205V,Justyna-Wasilewska-w--Pomiedzy-slowami--Urszuli-An
Na początku zeszłego roku pojawił się w polskich kinach „Toni Erdmann” Maren Ade, film, w którym odnosząca sukcesy w korporacji córka redefiniuje swoją relację z ojcem, reprezentującym świat diametralnie innych wartości niż ona. „Pomiędzy słowami” Urszuli Antoniak jest blisko, a jednocześnie daleko tamtej historii. Tu również syn (Jakub Gierszał) wspina się po szczeblach prawniczej kariery, zaś ojciec (Andrzej Chyra) ma hedonistyczne podejście do życia i nijak nie pasuje do niego taka kategoria jak sukces. Podstawowa różnica pomiędzy tymi dwoma filmami jest niezwykle istotna: w drugim wypadku nie ma żadnej relacji. Michał wychowywał się bez ojca, był przekonany o jego śmierci i poznaje go dopiero teraz, w wieku dwudziestu ośmiu lat. Jest to poznanie chwilowe, skazane na niespełnienie, gdyż Stanisław równie szybko pojawia się, co znika.

„Pomiędzy słowami” nie jest filmem o relacji, o próbie pogodzenia się z ojcem albo o chęci jego poznania. Ten temat zdaje się być dla Antoniak zupełnie nieistotny. Przez pryzmat rozmów ojca reprezentującego Polskę i zatopionego w Berlinie syna reżyserka próbuje opowiedzieć przede wszystkim o emigracji. Sama autorka od lat mieszka w Amsterdamie, problematyka filmu dotyka więc jej własnych doświadczeń. Najważniejszą kwestią, na którą Antoniak zwraca uwagę, jest wartościowanie emigracji. „Pomiędzy słowami” rozpoczyna się rozmową Michała z uchodźcą, który prosi go o pomoc prawniczą. Michał całkowicie się zasymilował, w jego wypowiedziach trudno doszukać się obcego akcentu. W oczach innych jest stuprocentowym Niemcem, sam chce być tak postrzegany. Czarnoskóry, poszukujący w Berlinie azylu poeta, jest w mniemaniu Michała prawdziwym emigrantem. Pomiędzy mężczyznami dochodzi do różnicy zdań – czy są, dla Niemców i dla siebie nawzajem, tacy sami czy nie? Tu pojawia się główny konflikt filmu – jaka jest tożsamość bohatera, a jaka jest tożsamość emigranta. Antoniak przyznaje, że dla niej ideał to podejście pokazane w filmie – jeśli jej to odpowiada, to jest emigrantką, jeśli nie, stara się, by nikt nie zauważył jej obcości. Niestety, jak wskazuje reżyserka, stygmatyzacja ze względu na pochodzenie nadal stanowi w świecie problem. Można być pochodzącym z krajów zachodnich kosmopolitą, który nie musi podawać kraju pochodzenia, oraz emigrantem, z Polski czy krajów dotkniętych wojną, od którego oczekuje się kompleksów i wspomnień dotyczących biedy lub koszmarnej sytuacji politycznej.

Emigracja to dla głównego bohater próba zdobycia nowej tożsamości. Michał wyjeżdża z Polski po zdaniu matury. W Berlinie wymyśla siebie na nowo i pozostaje wierny swojemu wizerunkowi – młodego, zdolnego Europejczyka, który odnosi sukces za sukcesem. Jego tożsamość rozpada się wraz z przybyciem ojca, obdarzonego ułańską fantazją lekkoducha, który żyje z dnia na dzień. Antoniak ciekawie zagrała tu emploi Chyry. Stanisław jest taki jak aktor znany z fanpage’a „I want to party with Andrzej Chyra” czy z plotkarskich doniesień. Pijany, zbyt głośno opowiadający pełen wulgaryzmów kawał, łasy na kobiece wdzięki. Widz na początku nie wie, kim jest ta postać. Michał podążą jej śladem, wyraźnie nią zafascynowany. Początkowo sądziłam, że postać to fantasmagoria głównego bohatera, skupiająca w sobie stereotypowo polskie cechy: spontaniczność, pijaństwo, wesołość połączoną z melancholią, które niedostępne są już mieszkającemu w Berlinie prawnikowi. Nawet gdy okazuje się już, że to ojciec Michała, postać nie traci wiele ze swojej tajemniczości i wydźwięku. Stanisław to Polak, Michał – obywatel świata.

„Pomiędzy słowami”, według pierwotnego pomysłu, miało powstać w Amsterdamie. Antoniak poszukiwała doskonale dwujęzycznego aktora, którego znalazła w posługującym się holenderskim i polskim Redbadzie Klynstrze. Niestety nie udało jej się zdobyć środków na film w Holandii, a aktor zdążył się zestarzeć. Gdy główną rolę powierzono Gierszałowi, który perfekcyjnie posługuje się językiem niemieckim, autorka zdecydowała się przenieść akcję do Berlina. Biorąc pod uwagę znaczenia, jakie konotuje stolica Niemiec, było to genialne posunięcie. Berlin z wojenną historią, jako kolebka kapitalizmu i dzisiejsza stolica wielokulturowości, stał się jednym z bohaterów „Pomiędzy słowami”. Miasto, które pozwala rozwinąć skrzydła i jednocześnie nie zachwyca swoim pięknem. W jednej z rozmów ojciec mówi do Michała: „Szkoda, że nie uczyłeś się francuskiego, siedzielibyśmy teraz w Paryżu”. To bardzo znamienne zdanie – Berlin nie jest pięknym, łatwym do życia miastem, o nieskazitelnej historii, jednak dla bohatera jest domem, obiektem miłości. Mitologizację miasta wzmacniają czarno-białe zdjęcia, w pełni wydobywające strukturę i historię budynków. Ich autorem jest Lennert Hillege, holenderski operator, który za zdjęcia do „Pomiędzy słowami” odebrał Złotego Lwa na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i otrzymał nominację do Złotej Żaby na Camerimage.

W równym stopniu, co o emigracji, „Pomiędzy słowami” opowiada o języku. Michał wpasowuje się w berlińskie środowisko, ponieważ doskonale włada niemieckim. Wpływ języka na człowieka pokazują sceny, w których chłopak przechodzi z polskiego na niemiecki, co wiąże się ze zmianą usposobienia. Podczas obiadu z ojcem i kolegą z pracy Michał przyjmuje rolę tłumacza. Ojciec zwraca uwagę, że kiedy syn operuje językiem niemieckim, to traci poczucie humoru. Bohatera lekko peszy ta uwaga, bo zdaje sobie sprawę, że nie jest jedynie żartem.

Język okazuje się w filmie Antoniak zbędny, niewystarczający, nie ułatwia komunikacji, a wręcz przeciwnie – jest synonimem braku porozumienia. Alina (Justyna Wasilewska), dziewczyna, którą Michał jest zauroczony, mówi mu, żeby zastanowił się, czego chce, wtedy już nie będą musieli rozmawiać. Język, we wszystkich filmach reżyserki, jest nie tyle przeszkodą, co niepotrzebnym balastem. Wszystko, co dzieje się pomiędzy bohaterami wydarza się, zgodnie z międzynarodowym tytułem filmu, „Beyond Words”, poza słowami. Ważne są gesty, mimika, mowa ciała, doskonale wyrażona przez każdego z aktorów.

Słowa wydają się równie bezużyteczne dla bohaterów kina Antoniak, co dla niej samej. Autorka jest znana jako osoba śmiało operująca językiem filmowym, nie zaś „literacką” narracją. Jej kino, podobnie jak twórczość uwielbianego przez reżyserkę Roberta Bressona, opiera się na zmysłowości. Sensy są przekazywane przez Antoniak przez obraz i dźwięk, nie zaś przez słowo. Takie produkcje jak „Nic osobistego”, „Code Blue” czy „Pomiędzy słowami” nie przypominają linearnych opowieści, które włączone w dowolnym momencie pozwalają łatwo zorientować się w przedstawionym świecie. W takim kinie chodzi przede wszystkim o zrekonstruowanie fabuły, zaś w twórczości Antoniak chodzi o doświadczanie. To filmy operujące sensualnością, które mają być przez widza przeżywane, odczytywane zmysłami, a nie intelektem czy emocjami.

Jeżeli już jesteśmy skupieni na słowach, warto przeanalizować sam tytuł filmu. Skojarzenie z „Między słowami” Sofii Coppoli nasuwa się automatycznie i budzi ciekawe spostrzeżenia. Berlin jest dla bohatera miastem-domem, stabilizacją. Tu może się realizować, tutaj pasuje. Tokio w filmie Coppoli to miasto, w którym bohaterowie czują się obco, które swoją wielkością potęguje poczucie samotności. Oba filmy łączy jednak humor – słodko-gorzki, subtelny, przełamujący kulturowe schematy.

„Pomiędzy słowami” to kolejny bardzo dobry, po nie do końca udanej „Strefie nagości”, film Urszuli Antoniak. Reżyserka nie tylko jest wierna swojemu językowi, ale też w oryginalny sposób opowiada o najbardziej aktualnych problemach, nie czyniąc ze swoich dzieł kina społecznego. Autorka ma także niesamowite oko, nie tylko do plenerów, ale przede wszystkim do aktorów. Gierszał, Chyra i Wasilewska odgrywają tu jedne ze swoich najlepszych ról. Szczególnie warto zwrócić uwagę na drobną rolę Wasilewskiej, która zachwycała ostatnio w „Sercu miłości” Łukasza Rondudy. Jej Alina, Polka mieszkająca w Berlinie, to postać rozdwojona (co jest podkreślone nawet przez uczesanie aktorki). W dzień jest stylową, niemieckojęzyczną kelnerką, w nocy, nowoczesną, choć nieco zagubioną w wielkim mieście emigrantką. To bycie pomiędzy jest znamienne również dla pozostałych postaci, jak i dla samego Berlina. W końcu emigracja jest niczym innym jak właśnie tkwieniem w stanie zawieszenia. Co udało się w doskonały sposób uchwycić w „Pomiędzy słowami”.

Pomiędzy słowami”. Reżyseria: Urszula Antoniak. Scenariusz: Urszula Antoniak. Zdjęcia: Lennert Hillege. Obsada: Jakub Gierszał, Andrzej Chyra, Justyna Wasilewska, Christian Löber. Gatunek: dramat. Produkcja: Holandia, Niemcy, Polska 2017, 85 min.
– tekst ukazał się w artPapierze

Comments: no replies

Join in: leave your comment