Ars Independent – zapowiedź

MIASTO-MUZYKI-wyobraC5BA-sobie-C59Bwiat-bez-muzyki

 

Starszym od siebie rocznikom zazdrościłam tylko jednej rzeczy. Opowieści o festiwalach, w których uczestniczyli od pierwszych edycji. Śledzili zachodzące na przestrzeni lat zmiany i byli bogatsi ode mnie o pamięć dotyczącą starych, czasem lepszych, czasem gorszych czasów. Teraz ja jestem takim starym człowiekiem, który od pierwszej edycji bacznie przypatruje się jednemu festiwalowi. Docenia jego rozwój, ale dostrzega też zmiany i ma swoje małe tęsknoty (Matko, jak on kiedyś długo trwał! I było tyyyle filmów). Z Ars Independent jestem raz bliżej, raz dalej. Znam to wydarzenie z perspektywy widza, ale wiem też jak wygląda praca nad nim od kuchni. Dlatego mam pewność, że robią go ludzie, którym mogę zaufać. Zobaczę dużo dobrego, ale pewnie i rzeczy takie, które podniosą mi ciśnienie. Katowice staną się naprawdę “światowe” i to nie z powodu palm, tylko za sprawą prawdziwego tygla wrażeń, doznań i myśli – różnorodnych i często totalnie odjechanych.

Tegoroczny Ars jest bardzo audiowizualny. Interdyscyplinarny. Konwergentny. Co tu dużo mówić, marzenie śląskich kulturoznawców. W tej edycji silnie postawiono na klipy – do Czarnych Koni Gier, Filmów i Animacji, doszedł czwarty Czarny Koń, Wideoklipu. Będzie też “Perwersyjny przewodnik po polskich wideoklipach”, co jest bardzo dobrą wiadomością, bo zeszłoroczny przewodnik po klipach zagranicznych wyszedł cudnie! Plus dwa sety wideoklipów: “Strażnicy mainstreamu” i “Wideoklipy 360stopni”.

Katowice są Miastem Muzyki UNESCO, stąd też muzyczna część Festiwalu zapowiada się najlepiej z dotychczasowych. Nawet fajniej niż Off (być może uważam tak, bo zostałam zapewniona, że Ars nie odwoła żadnych koncertów). Trzy intrygujące filmy + scena muzyczna, na której pojawią się przedziwne projekty. Wydarzeniem nad wydarzenia będzie projekcja “Przygód księcia Ahmeda” z 1926 roku z muzyką na żywo.

W ogóle pod względem animacji będzie naprawdę dobrze. Wyszehrad, FAMU, filmy konkursowe, no i sekcja Groza, w której obok animacji znajdzie się też miejsce dla klipów.

Gry to gry. Kto się nimi jara, ten sam wie, co na Arsie znajdzie dobrego.

No i na koniec podstawa. Filmy konkursowe. Przede wszystkim fajnie, że w tym roku nie ma jury. Nie tylko dlatego, że publiczność nie będzie musiała oglądać filmów w stylu “Nieruchomego poruszyciela”, ale dlatego, że widzowie powinni decydować i kropka. Filmy zapowiadają się fajnie. Najbardziej czekam na “Maquinaria Panamericana”, tym bardziej, że odbędzie się Q&A z twórcą. Właśnie! Bardzo ciekawie zapowiadają się rozmowy po animacjach, wśród gości są m.in. Szczepan Twardoch, Alexander Gratzer czy Magda Magnuska.

O innych filmach konkursowych i setkach wydarzeń, o których nie wspomniałam przeczytacie tutaj: https://arsindependent.pl/pl/program/ . Przez cały czas trwania Ars Independent będę wrzucała na fanpage’a informacje o tym, co fajnego widziałam, ale też jakie świetne rzeczy mnie ominęły, z troską o to, żeby was nie dotknęła żadna strata. Bądźcie czujni i szykujcie się na Arsa!

Comments: no replies

Join in: leave your comment