Podróże z Modiano

PHO3a92ddd2-4fc5-11e4-b5d9-8ff4d588b0f4-805x453

Trzy razy zasiadałam do tej niezobowiązującej notki i za każdym razem powstawały kilkustronicowe gorzkie żale, pełne narzekań na ignorancję krytyków, upadek kultury, zmierzch ludzkości i inne rzeczy, które pewnie każdego z was czasem drażnią. Na szczęście opanowałam się w porę i poświęcę trochę czasu czemuś bardziej wartościowemu i ciekawemu. W końcu, jak mawiał Queneau, „nie po to się pisze, żeby zasmucać populację”. Choć akurat w powieściach dzisiejszego bohatera, notabene „wychowanka” autora Psiej trawki, smutne nuty pojawiają się bardzo często.

Kiedy w październiku Patrick Modiano dostał Literacką Nagrodę Nobla miałam o nim dość skromne pojęcie. Znałam jego nazwisko, bo pojawiało się czasem w tekstach oraz na wykładach związanych z Georgesem Perecem i problemem pamięci w literaturze. Na tym kończyła się moja wiedza. Nie darzę szczególną estymą nagród,  jednak wyborom Akademii Szwedzkiej zazwyczaj ufam i ich nie krytykuję, choć nie wszystkich wyróżnionych uważam za wybitnych pisarzy (no i, chociaż się staram i czasami zgrywam mądralę, nie znam dzieł wszystkich 111 autorów). W każdym razie to nie Nobel zachęcił mnie do odkrywania prozy Modiano (a przynajmniej nie bezpośrednio), lecz jego relacje z oulipowcami i wiele krytycznych uwag na temat jego powieści, które krążą w polskich mediach. Oczywiście nie wszyscy marudzili. W odmętach internetu znaleźć można wiele ciekawych spostrzeżeń i niegłupich minirecenzji. Ponieważ jestem zakochana w nowopoznanej twórczości Modiano, też dorzucę cegiełkę do zbioru internetowych impresji po lekturze książek nowego noblisty.

Z Françoise Hardy

Willa „Triste”

Początek lat 60. On ma osiemnaście lat i marzy o Szwajcarii, która, jak dowiaduje się później, nie istnieje. Ona jest cztery lata starsza, chce zostać aktorką. Przy niej jest Meinthe, niewiele od niej starszy (za jakiś czas skończy 26 lat i wtedy, jak twierdzi, będzie naprawdę stary). W tle konflikt algierski, niepokój. Poza tym: miliony niedopowiedzeń.

Victor, główny bohater, będący jednocześnie narratorem opowieści, opowiada z perspektywy czasu o przeżytym w młodości lecie. Nowelkę tworzą jego wspomnienia, wzbogacone o kilka informacji dotyczących tego, co wydarzyło się potem.

Willa „Triste” to oniryczna opowieść o przeszłości, walce z nią (przede wszystkim w wydaniu Meinthe’a) i świecie, którego już nie ma. Ale to wszystko frazesy, tak samo jak zachwycanie się niesamowitym nastrojem powieści. Chociaż te frazesy są zgodne z prawdą, spróbuję napisać coś innego. Bardzo cenię to, że choć książki Modiano są dość modernistyczne pod względem problematyki, tematu „poszukiwaniu straconego czasu”, to są też bardzo nowoczesne pod względem angażowania czytelnika, do którego należy wypełnianie niezliczonych miejsc niedookreślonych własnymi emocjami, wspomnieniami, uczuciami lub domysłami. Najbardziej spodobały mi się kinowe inklinacje tej króciutkiej powieści. Wiele fragmentów przypomina sceny filmowe – niektóre czasowe wolty lub sposób konstruowania obrazów Modiano, świadomie lub nie, zapożyczył z kina. Bardzo „widowiskowa” jest scena konkursu w której bierze udział Yvonne i Meinthe. Enigmatyczne postaci, niejasne relacje między nimi, przywodzą na myśl kubrickowską Lolitę, kino noir i stare, oblane solidną dawką nostalgii, francuskie filmy. Przeżyte w młodości lato, które rzutuje na późniejsze życie, bardzo przypomina mi Wycieczkę na wieś Renoira. Modiano, podobnie jak francuski reżyser, skromnymi środkami maluje niezapomniane obrazy przyrody. Problem pamięci i oniryzm przywodzą na myśl Zeszłego roku w Marienbadzie. Co ciekawe, jest to jeden z filmów, na które Victor wybiera się do kina. Chłopak jest kinofilem, który spisuje tytuły oglądanych filmów. Seanse filmowe to nie tylko intertekstualny punkt odniesienia, źródło inspiracji Modiano, ale też kolejny element, który sprawia, że życie bohatera jest bardziej „zawieszone” i „wyobrażone”. Ech, tak jak sądziłam, pisanie o Modiano to trochę droga przez mękę i prześlizgiwanie się po strasznie wyniszczonych kliszach. Zaznaczę więc tylko, że choć z moich wypocin wynika, że jest to dziwaczna, pretensjonalna, nudna i trudna w czytaniu książka to wcale tak nie jest. Modiano pisze bardzo prostym językiem, czasami pozwala sobie zaszaleć z jakąś zgrabną metaforą czy utrzymanym w sennej poetyce opisem, jednak przeważającą część jego prozy stanowią krótkie, zgrabne zdania, tworzące niewielkie rozdziały. Wiem, że niektórzy lubią powieściowe wodolejstwo, jednak mi zdecydowanie odpowiada taki  minimalizm.

Przejechał cyrk

Kilka razy wspominałam, że najbardziej cenię tych autorów, którzy tworzą swój własny, autorski wszechświat, gdzie kolejne dzieła uzupełniają się lub wchodzą ze sobą w dialog. Modiano posługuje się stałymi motywami i tematami oraz, co najbardziej mnie ciekawi, nie stroni od biografizmu. Bohater znów ma 18 lat, znów jest rok 1963, co oznacza, że (tak samo jak bohater Zagubionej dzielnicy i Willi) urodził się w tym roku, co pisarz.

Powieść rozpoczyna się jak kryminał. Chłopak zostaje wezwany na przesłuchanie. Kafkowska sytuacja – nie wiadomo dlaczego i w jakiej sprawie. Jeden z policjantów mówi tylko, że jego nazwisko „figurowało w jakimś notesie”. Na komisariacie Lucien poznaje dziewczynę. Tak, starszą o cztery lata i bardzo tajemniczą. Zaczyna się romans i plany wyjazdu do Rzymu. Jednak Gisèle to prawdziwa femme fatale — zadaje się z podejrzanym towarzystwem, zostawiła męża cyrkowca, znika w swoim starym mieszkaniu na długi czas, a ludzie mówią o niej bardzo niemiłe rzeczy. Na domiar złego przedstawia Luciena jako swojego brata. Chłopak jest młody, nie zadaje pytań, po prostu kocha i ufa. Do tego stopnia, że godzi się wyświadczyć Ansartowi, przyjacielowi swojej kochanki, który nie wiadomo czym się zajmuje, drobną przysługę…

Podobnie jak w Willi „Triste” narrator opowiada o swojej przeszłości, wędruje szlakiem wspomnień. Żeby było zabawniej jest kilka płaszczyzn czasowych, ułożonych szkatułkowo, w których dość łatwo się zgubić. W opowieści o przeszłości jest miejsce dla opowieści o jeszcze dawniejszej przeszłości (dzieciństwie) lub bliższej przeszłości (latach 70.). Jedno wspomnienie wywołuje kolejne, zaś wizyta w parku pociąga za sobą prawdziwą feerię reminiscencji.

Przejechał cyrk jest według mnie powieścią niemal wybitną. Złożoną w całości z obrazów mentalnych: snów, wspomnień i wrażeń, ale poruszającą dużo poważniejszy temat. Słowem kluczem tej książki jest cień. Tak jak u Platona, bohater widzi jedynie cienie rzeczywistości. Czyste doznanie świata jest niemożliwe, jak w tym ładnym fragmencie: „dziś widzę tę scenę jak przez mgłę. Za okienną szybą rozróżniam w przyćmionym świetle sylwetkę pięćdziesięcioletniego blondyna w szlafroku w szkocką kratę, dziewczyny w futrze i chłopaka… Żarówka osadzona na podstawie od lampy jest zbyt mała i za słaba. Gdybym mógł cofnąć czas i wrócić do tamtego pokoju, wymieniłbym żarówkę. Tyle tylko, że w ostrym świetle wszystko mogłoby się rozproszyć.” (PIW 2014, 51-52).

Jeśli dla kogoś takie filozoficzne aluzje są zbyt pretensjonalne to może odebrać powieść Modiano jako niezły „młodzieżowy” kryminał, w którym ludzie z ciemnego światka pomagają bohaterowi dorosnąć.

Zagubiona dzielnica

To chyba najbardziej klarowna pod względem fabularnym powieść Modiano. Nie ma aż tylu oniryzmów, wspomnień, co prawda, jest niemało, ale ułożone tak jakby sensowniej. Mniej poezji, więcej kryminalnej historii o poszukiwaniu tożsamości.

Autor poczytnych kryminałów wraca do Paryża, który opuścił jako młody chłopak dwadzieścia lat wcześniej. Ma inne nazwisko, inną tożsamość, jest nowym, odrębnym człowiekiem. Dlaczego wtedy porzucił swe życie? Zagadka pozostaje nierozwiązana niemal do ostatniej strony. W tym czasie bohater goni cienie i próbuje zrekonstruować siebie sprzed lat. Przy okazji poznajemy ludzi, których zmienił w bohaterów swoich powieści. Na zachętę wspomnę o spotkaniu z wdową, której piersi nadzwyczaj chętnie wypadają ze szlafrokowej osłony.

Zagubiona dzielnica to historia wędrówki bohatera po obcym mieście, które kiedyś było jego domem, w poszukiwaniu śladów obcej osoby, która kiedyś była nim samym. Znowu — zderzenie przeszłości z teraźniejszością i próby odnalezienia tożsamości. Czyta się wspaniale, lecz nie zostawia (przynajmniej we mnie) takiego śladu jak dwie poprzednie książki. Myślę jednak, że wielbicielom kryminalno-nostalicznych nastrojów powinno się spodobać. No i nieźle zastępuje spacer ulicami Paryża albo, jeśli ktoś jest w trakcie zagranicznej wycieczki, mapę tego miasta.

Comments: no replies

Join in: leave your comment