Kobieta, która była śmiercią

44-maria-casares-theredlist

Jest to bardzo szybka notka o jednej z przewspaniałych aktorek z dawnych czasów – Marii Casarès. Ma ona na celu chociaż w ten skromny sposób ocalić ją od zapomnienia, przynajmniej w odmętach internetu.

Maria Casarès nie jest typem surrealistycznej histeryczki czy innych sensualnych, ekspresywnych kobiet, które gloryfikowałam w poprzednich wpisach. To z pozoru chłodna, zdystansowana kobieta, ukrywająca się pod płaszczykiem konwenansów i inteligentnych wypowiedzi. Oczywiście pod tą powłoką znajdują się hektolitry emocji, a przede wszystkim egzystencjalny smutek, którym aktorka jest przeszyta na wskroś. Najcudowniejsza w niej jest jednak tajemniczość. Niewiele wiem o jej życiu, o jej osobowości codziennej, dzięki czemu mogę rozpatrywać zjawisko Maria Casarès jedynie przez pryzmat jej ról, które są naprawdę zjawiskowe.

“Damy z lasku Bulońskiego” – u Bressona Maria gra Helen. Kobieta podpuszczona przez przyjaciela sprawdza prawdziwość uczuć swojego partnera, z którym jest już od dwóch lat. Nieszczęśliwie dla niej wychodzi na jaw, że mężczyzna naprawdę już się nią znudził i proponuje pozostanie we wzajemnej przyjaźni. Jak wiadomo nie ma nic gorszego od odrzuconej miłości, tak więc Helen, wykorzystując zaufanie jakim darzy ją były kochanek, knuje intrygę mającą na celu całkowite go upodlenie. Casarès jest w tym filmie naprawdę niezwykła, tak jak komentuje to bohater w filmie: ma w sobie moc czarodziejki. Bez względu na to jak niecnie sobie pogrywa, trzeba mieć serce z kamienia, by jej nie współczuć i nie stać po jej stronie. Poza tym w czarnej pelerynie, wydmuchując dym niczym smok przypomina staroangielską wiedźmę, łącząc w sobie wiedzę, smutek i walkę o sprawiedliwość (rozumianą wedle własnych kategorii: on mnie zranił, niech też cierpi).

“Orfeusz” – w tym niezwykle poetyckim filmie Jeana Cocteau, Casarès wciela się w rolę śmierci, która przyjmuje tu formę dystyngowanej księżniczki. Śmierć zakochuje się w Orfeuszu, tym razem z wzajemnością, co powoduje dużo większe problemy w relacji prawidła świata – ludzkie (?) namiętności. Film Cocteau jest absolutnie genialny i jak na tamte czasy nowatorski – efekty specjalne jak przechodzenie przez lustro czy wkładanie rękawiczek z dzisiejszej perspektywy nie budzą uśmieszku politowania, ale naprawdę wyglądają wiarygodnie i są dopasowane do surrealizującego wymiaru całości.

Warto dodać, że Maria Casarès brała udział w kontrowersyjnym słuchowisku radiowym Antonina Artaud “Pour en finir avec le jugement de dieu”  – zatem pozorny chłód musiał kryć naprawdę rozległe mroki jej duszy.

Comments: no replies

Join in: leave your comment