Święta krew, święty Refn

520323-refn-jodorowsky

Refn jest duchowym synem Jodorowsky’ego. Po zobaczeniu “Tylko Bóg wybacza” nie ma co do tego wątpliwości. Film nie musiał być nawet zadedykowany temu chilijskiemu twórcy, kino Jodorowsky’ego wypływa z każdej sceny “OGF”. Dalej mogą pojawić się spojlery.

Co jest takiego w “OGF”, że uważam ten film za bardzo “jodorowski”? Główne skojarzenie: “Święta krew” w kontekście kina terapeutycznego. Jodorowsky jako psychoterapeuta uważa, że jego filmy mogą wyzwalać z neuroz i psychoz. “Święta krew” jest dla mnie najjaskrawszym tego przykładem i jak zapewniam, działa naprawdę. To taka “Psychoza” w bardzo krwawej i kiczowatej wersji. Podobnie jak w kinie giallo i tutaj jest brutalnie, seksualnie, a wszystkie kadry są przerysowane do granic (trzon akcji dzieje się w cyrku, co już pozwala wyobrazić sobie pstrokate kostiumy i makijaże). Bohaterowie też są bardzo…teatralni? sztuczni? Jak paznokcie to tylko krwistoczerwone, usta także, jak brylantyna na włosach to widoczna z odległości kilku kilometrów. Sama historia opiera się na prostym schemacie: syn, despotyczna matka, niezdrowe relacje, chęć uwolnienia od władzy rodzicielki. Sprowadzenie wszystkiego do ekstremum daje widzowi swego rodzaju katharsis. Tłumione na co dzień problemy, projektowane podczas seansu w tak ekspresywnej wersji pozwalają widzowi się od nich wyzwolić. Żałuję, że oglądałam ten film 5-6 lat temu i tak niewiele z niego pamiętam. Ponowne obejrzenie go pozwoliłoby mi na zbudowanie bardziej czytelnego i zrozumiałego tekstu, myślę, że warto, bo sytuacja Jodorowsky-Refn jest nad wyraz ciekawa. Nie zapominam też o “Krecie” i innych projektach Jodorowsky’ego, one też pojawiają się w “OGF” (nie pamiętam gdzie był motyw z obcinaniem rąk, wydaje mi się za to, że w “Świętej krwi” był też poruszony problem matki, która dokonuje zbrodni rękami syna, używa jego dłoni, w “Tylko Bóg wybacza” synowie są dla Crystal również rękami wykonującymi jej zlecenia, a w ostatniej scenie Julien prosi o obcięcie rąk).

Julien jest niemal niemym bohaterem, będącym pod silnym działaniem matki. Jest świadkiem jej kazirodczych relacji z jej drugim synem, jest przez nią poniżany, zmuszany do zemsty w którą nie wierzy. Crystal jest też odpowiedzialna za jego problemy seksualne, niemożność zbliżenia do kobiet(obserwowanie masturbującej się dziewczyny i wyobrażanie sobie dotykania jej). Sceną, która po prostu miażdży mnie swoją genialnością jest ta, w której bohater wkłada palce w rozbebeszone podbrzusze (brzuch?) matki. Brak normalnych stosunków z kobietami wybucha dosłownym powrotem do łona matki w finale, i to z jakim seksualnym podtekstem! Uczta dla mojej zwyrolskiej natury. Inne podobieństwa „OGF” do filmów Jodorowsky’ego:

  1. a) terapeutyczny wymiar dzieła: wszelkie postaci urastają do poziomu archetypu. Problem jest podobny do tego w „Świętej krwi”: władcza matka, która dominuje nad życiem syna, któremu jak w “ŚK” też udaje się wyzwolić, kara obcięcia rąk jest przez niego pożądana (wydaje mi się czy pamiętam jego uśmiech?), co daje możliwość katharsis dla widza
  2. b) wszyscy bohaterowie są na wskroś amoralni, okrutni, dawno przekroczyli granice, które widzom wydają się normalne. To wyzwolenie z obowiązujących zasad kultury jest też typowe dla filmów Jodorowsky’ego. Ukazanie świata bez praw, gdzie właściwie nikt nie zachowuje się tak jak w normalnym, codziennym życiu. Przez to nie mylimy fikcji z rzeczywistością i filmy te możemy odbierać (choćby podświadomie) na zasadzie archetypicznych, uzdrawiających opowieści
  3. c) nadmierna estetyzacja – Refn również porusza się na granicy kiczu (image Crystal), a każdy kadr jest przemyślaną konstrukcją, w której światło i kolory też są nośnikiem znaczenia. Pełni tę samą co jak przerysowanie u Jodorowsky’ego, tylko ładniej wygląda 😉
  4. d) zabawa kinem gatunku- Refn dekonstruuje kino zemsty, posiłkując się cytatami z innych dzieł, podobnie Jodorowsky czerpie z bogatego źródła filmowej kultury

Mam nadzieję, że te rozwichrzone uwagi przerodzą się kiedyś w porządny tekst, bo warto. Chyba najwyższy czas, abym przypomniała sobie wszystkie filmy Jodorowsky’ego i odniosła do „OGF”. Jakie to szczęście, że powstają jeszcze takie filmy! Szczerze mówiąc nie byłam dotychczas wielką fanką Refna. Oczywiście, doceniałam jego niewątpliwy talent, bardzo lubię „Bronsona” i „Valhallę”, ale dopiero „Tylko Bóg wybacza” wprawiło mnie w stan 1,5godzinnego zahipnotyzowania i całkowitego zachwytu. Cieszę się, że Jodorowsky (który pewnie przeżyje nas wszystkich) dożył premiery tego dzieła.

Comments: no replies

Join in: leave your comment